Para na oceanach

W tradycji i myśleniu polskim trakcja parowa zapisała się głównie ze szlaków kolejowych (głównie pewno tych na Syberię, bowiem pomnik sowieckiego parowozu do dzisiaj, na Kaszubach, upamiętnia tę trasę dalekobieżną)

pociag

 

 

https://www.google.pl/search?q=szymbark+lokomotywa&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ved=2ahUKEwjP8taEkL_cAhWJ2aQKHVixBpcQsAR6BAgGEAE&biw=1440&bih=767

Niemniej jednak to nie kolej, ale parowe transatlantyki zmieniły świat. Przewiozły do Ameryki wszystkich jej imigrantów, na długo przedtem nim bombowa konstrukcja Vickersa otworzyła przestrzeń dla dreamlinerów i innych takich. https://pl.wikipedia.org/wiki/Vickers_Vimy Pod koniec XiX wieku parowce, głównie z Hamburga, ale nie tylko, wywiozły nam do Nowego Świata, nigdy nie ustaloną liczbę rodaków. Liczba ta zaginęła w kontyngentach poddanych państw zaborczych; Austro Węgier, Prus, Rosji.

vaterland

Vaterland, HAPAG, 1913, na takim parowcu także i część załogi pochodziła z Pomorza. Z jakiego Pomorza? No, to jest pytanie, ostatnio w Jastarni trafiło mi w ręce wydawnictwo, po polsku, Południowe Wybrzeże Bałtyku. Od Rugii po Kłajpedę, euroregion o dużych walorach gospodarczych i turystycznych. Miejsce wydania – Berlin, cała redakcja – Niemcy, fotograf tylko jakiś folksdojcz, chyba. Finansowanie – Komisja Europejska. Zatem, z jakiego Pomorza? No, z naszego, europejskiego.

 

kosciuszko

 

SS (steamship) Kościuszko PTTO (Polskie Transatlantyckie Towarzystwo Okrętowe), 1915, ex Caryca, ten już przewoził emigrantów pod własną banderą, w drugiej połowie lat trzydziestych, już w ramach GALu (Gdynia Ameryka Linie) obsługiwał emigrację Żydowską do Palestyny (Konstanca Haifa), potem na linii południowoamerykańskiej. Dwie maszyny parowe, ponad 11000 KM.

batory

 

TSS (trurbinesteamship) Stefan Batory. Ostatni polski transatlantyk, parowiec turbinowy, jednośrubowy. Wraz z QE2 ostatni transatlantyk na linii północnoatlantyckiej. statek wojennej, amerykańskiej budowy, późniejszy holenderski liniowiec pasażerski, pod koniec lat sześćdziesiątych bardzo udanie przebudowany w Gdańsku pod kierunkiem twórcy polskiej szkoły architektury okrętowej, Witolda Urbanowicza. https://pg.edu.pl/o-uczelni/uczelnia/historia/doktorzy-honoris-causa/witold-urbanowicz

Pod koniec lat sześćdziesiątych, bo dzisiaj po Polskiej Szkole Architektury Okrętowej śladu nie ma, podobnie zresztą jak po polskim przemyśle okrętowym, załatwionym na szaro przez obecnego przewodniczącego Rady Europejskiej.

Psy szczekają.

To by było na tyle.

skipjack

 

No, jeszcze para na oceanach. Atomowe okręty podwodne, dla niepoznaki, budowane są przez Electric Boat Company. Ani electric ani boat, to potężne okręty napędzane przy pomocy turbin parowych. Odpowiedni kocioł podgrzewa się nie węglem, ani ropą, ani gazem, tylko przy pomocy uporządkowanej reakcji jądrowej. co nie zmienia postaci rzeczy, że jest to parowiec.

My takich nie mamy.